Oskar Pietuszewski przeżył w ostatnich godzinach dwie sportowe historie naraz: dowiedział się, że nie znalazł się w finałowej dwudziestce piątce nagrody Golden Boy 2026, a kilkanaście godzin wcześniej wszedł z ławki rezerwowych w przegranym meczu reprezentacji Polski z Bośnią i Hercegowiną w Zenicy. 18-letni skrzydłowy FC Porto, wychowanek Jagiellonii Białystok, pozostaje jednak jednym z najgłośniej komentowanych nazwisk polskiego futbolu.

Co się wydarzyło z Oskarem Pietuszewskim w ostatnich godzinach?

W poniedziałek wieczorem Pietuszewski pojawił się na murawie w wyjazdowym starciu Ligi Narodów z Bośnią i Hercegowiną, w którym wraz z Norbertem Wojtuszkiem pojawił się na boisku w wyjazdowym spotkaniu z Bośnią i Hercegowiną, a Biało-Czerwoni przegrali mecz 0:1. We wtorek rano okazało się z kolei, że włoski dziennik „Tuttosport” nie uwzględnił go w gronie finalistów prestiżowego plebiscytu dla najlepszych młodych piłkarzy Europy.

Dlaczego zabrakło Polaków w finale Golden Boy 2026?

Oskar Pietuszewski nie znalazł się w gronie finalistów nagrody Golden Boy, choć Tuttosport ujawniło listę 25 zawodników, którzy mają szanse na nagrodę. To spory zawód, bo Pietuszewski, Kacper Potulski, Michał Gurgul oraz Wojciech Mońka to czterech polskich piłkarzy, którzy znaleźli się wśród nominowanych do nagrody Golden Boy 2026 w szerszej, stuosobowej liście.

Lista nominowanych bez biało-czerwonych akcentów

W finałowym gronie 25 zawodników powalczy o nagrodę Golden Boy za 2026 rok, ale po raz kolejny zabrakło w nim reprezentantów Polski. Wśród finalistów znaleźli się między innymi Yan Diomande, Pau Cubarsi, Luka Vusković, Endrick czy Lennart Karl, a dodatkową piątkę dzikich kart otrzymali m.in. zawodnicy Brighton i River Plate.

Kim są liderzy stawki?

Zwycięzcę poznamy dopiero w listopadzie, a rok wcześniej triumfatorem plebiscytu został Desire Doue z Paris Saint-Germain. Dla samego Pietuszewskiego pozostaje pociecha w postaci europejskiego rozgłosu, jaki zdobył po styczniowym transferze – w styczniu zamienił Jagiellonię Białystok na FC Porto, gdzie dołączył do rodaków Jana Bednarka i Jakuba Kiwiora.

Jak wyglądał występ Pietuszewskiego w meczu z Bośnią i Hercegowiną?

Spotkanie w Zenicy było czwartą kolejką grupy B4 Ligi Narodów UEFA, a reprezentacja Jana Urbana pojechała na Bałkany bez skazy po piątkowym rozgromieniu Rumunii. Tym razem jednak Biało-Czerwoni przegrali na wyjeździe z Bośnią i Hercegowiną 0:1, co było już drugą porażką w tej edycji Ligi Narodów.

Boiskowe szczegóły starcia w Zenicy

O losach meczu zdecydował rzut karny wykorzystany po faulu, którego w polu karnym dopuścił się Jan Bednarek, a do piłki podszedł Ivan Bašić, który trafił w 84. minucie. Polacy grali bez kapitana – bez pauzującego za żółte kartki Roberta Lewandowskiego, który w meczu z Rumunią zanotował hat-tricka, a w jego miejsce wystąpił Mateusz Żukowski. To właśnie Żukowskiego w 88. minucie zmienił Pietuszewski, który wcześniej wszedł na boisko razem z Wojtuszkiem.

Tabela grupy B4 Ligi Narodów

Po czwartej kolejce reprezentacja Polski ma tylko cztery punkty i zajmuje trzecie miejsce w grupie, podczas gdy prowadzi Szwecja z 10 punktami, a przed Polakami plasuje się także Bośnia i Hercegowina z ośmioma. Bezpośredni awans do dywizji A otrzyma tylko zwycięzca grupy, co dla Biało-Czerwonych oznacza bardzo trudną arytmetykę na dwie kolejki przed końcem.

Co czeka Pietuszewskiego i reprezentację Polski?

Kolejna szansa na poprawę notowań pojawi się dopiero za miesiąc – 14 listopada kadra Urbana zagra z Rumunią, a trzy dni później ze Szwecją. Dla Pietuszewskiego to też czas, by w barwach FC Porto przekonać trenerów i kibiców, że mimo pominięcia w Golden Boy pozostaje jednym z najbardziej obiecujących młodych skrzydłowych kontynentu – w ubiegłym sezonie był już dwukrotnie wybierany młodym piłkarzem miesiąca Ekstraklasy, zanim trafił do Portugalii. Kibice śledzący losy innych młodych reprezentantów mogą też zerknąć na to, jak radzi sobie kadra Urbana w starciach ze Szwecją czy jak w Golden Boy wypadają rówieśnicy Pietuszewskiego z Lecha Poznań, Wojciech Mońka i Michał Gurgul, którzy również znaleźli się w stuosobowej liście, ale nie awansowali dalej. Najbliższe tygodnie pokażą, czy to sezon przełomu, czy chwilowy zastój dla jednego z symboli odrodzenia reprezentacji Polski.